"To nieprawda, że opowieści znajdują się na samym końcu potrzeb człowieka. Ci, którzy tak twierdzą, są w błędzie. Nawet osoby, które czytanie książek zakończyły na edukacji szkolnej, są nasycone historiami - opowiedzianymi lub dopiero czekającymi na opowiedzenie. (...) To właśnie dzięki opowieściom tworzymy wspólnotę, uczymy się zasad funkcjonowania, przeżywamy to, czego pragniemy, o czym marzymy, a także oswajamy się z tym, czego się boimy bądź z czym nie mamy odwagi zmierzyć się w realnym życiu."
Katarzyna Bonda, "Maszyna do pisania"

Książki były w moim życiu obecne od zawsze. Bardzo szybko nauczyłam się czytać i odkąd pamiętam, wyruszałam z bohaterami na poszukiwanie przygód. Najpierw to były bajki i baśnie, a potem powieści - przygodowe, obyczajowe. Pochłaniałam je w ilościach hurtowych, co niekorzystnie odbiło się na moim wzroku. Ale to nie miało znaczenia, ważne było to, żeby przeżyć kolejną niezwykłą historię, dać się porwać akcji. Jeśli jakaś książka mnie wciągnie, czytam, dopóki nie skończę - to mi zostało z czasów dziecięcych.

Na studiach mało czytałam zwykłej literatury, głównie mój umysł był zajęty trawieniem filozofów. Dopiero teraz wracam do pochłanianai historii, ale przez to, że zaczęłam sama pisać, trochę inaczej patrzę na książki. Raz, że zaczynam swiaodmie wybierać lektury i coraz bardziej rozumieć, dlaczego coś czyta mi się dobrze, a coś źle. Dwa, że myślę wciąż nad sensem snucia kolejnych opowieści. Można powiedzieć, że przecież już wszystko napisano - dlaczego więc ja też chcę pisać powieści? Ba, mam już w głowie pomysł nie tylko kolejną książkę, ale na dwie! A na tę pierwszą to już więcej niż pomysł...

Podczytuję sobie podręcznik Bondy o tym, jak napisać dobrą powieść. Co kilka stron doświadczam iluminacji i zapala mi się lampka w głowie. Albo dlatego, że odkrywam, że mimo braku przygotowania właśnie tak jest w mojej powieści, jak ona radzi, albo dlatego, że wreszcie ktoś nazywa to, czego doświadczałam, pisząc powieść. Bonda zaczyna właśnie od tego, że przywraca należne miejsce opowieściom w naszym świecie, i bardzo jestem jej za to wdzięczna! Kiedy mówię o tym, że chcę zajmować się pisaniem na poważnie, że oswajam sie z tym, że to jest moja droga - sama łapie się na myśli w stylu "kobieto, dlaczego ty nie zajmiesz się jakąś normalną pracą?". Tak jakby pisanie było czymś niepotrzebnym, marginalnym albo jak kto woli - niepoważnym. A przecież jest dokładnie na odwrót!

Cieszy mnie każda wiadomość od Was, kiedy mówicie, że ważne jest dla Was moje pisnaie, że porusza w Was coś, w czymś pomaga. Dlatego wiem, że chociaż droga, którą sobie wybieram, jest trudniejsza niż "normalna praca" - nie zawrócę z niej. I uczę się myśleć, że to jest NORMALNA praca - pokazywanie świata. Dlatego lada moment wezmę do ręki swoją debiutancką powieść, a zaraz potem ją odłożę i będę pisać kolejną, drżąc jednocześnie o Wasze recenzje "Końca świiata".

Po co piszę? Żeby podzielić się z Wami tym, jak patrzę na świat, albo raczej jak można patrzeć na świat - bo każdy z bohaterów ma przecież inne spojrzenie i inne rozumienie otaczającej go rzeczywistości i samego siebie. Dla mnie kluczowa jest właśnie ta umiejętność zmiany perspektywy - a można w miarę bezboleśnie uczyć się jej z książek. Dzięki niej możemy przeżywać swoje życie pełniej... Najpierw poznacie świat Melanii i bardzo jestem ciekawa, co o nim powiecie! Potem przyjdzie czas na Marię, aż w końcu - mam nadzieję! - na Janka (choć to będzie wymagało od emnie solidnej pracy, żeby opowiedzieć historię z perspektywy mężczyzny...).

Opowieści to jest taki wspaniały świat, w którym możemy utożsamić się z bohaterem, doświadczyć tego, co on - nie rezygnujac jednocześnie ze swojego realnego świata. Trochę się śmieję, że skoro w swoim prawdziwym życiu wybrałam wierność i małżeństwo, to przynajmniej w książkach mogę poszaleć! Można się śmiać, ale myślę, że po to pisze się i czyta się książki - i o tym też pisze Bonda - żeby przeżywać to, na co w naszym życiu nie moglibyśmy/nie chcielibyśmy sobie pozwolić. Szczęśliwa mężatka lubi poczytać sobie o jakimś płomiennym romansie wcale nie dlatego, że chce zdradzić swojego męża, ale chce poczytać, co by było, gdyby... Lubię śledzić losy Scartell O'Harry, ale w życiu nie chciałabym być nią. Mogę za to czerpać z jej perypetii, przeżywać jej emocje. Mogę wczuwać się w Forsta z kryminału Remigiusza Mroza, mogę dać sie uwodzić jego charakterowi, który bynajmniej kryształowy nie jest - i nie cierpi na tym nikt, no, poza moimi emocjami, bo jednak w kryminałach jest dużo zła i cierpienia.

A Ty dlaczego piszesz/czytasz książki? Podziel się w komentarzu!

2 Comments

Linear

  • szeptucha  
    No i co ja mogę napisać, skoro już wszystko napisałaś za mnie ? :-)
    Bardzo mocno trzymam za ciebie kciuki, za Ciebie, ale również za twoich bohaterów, żeby rozkwitli :-)
    • Monika Małgorzata Lis  
      No ładnie, to chyba muszę zmienić styl pisania, żeby jednak można było coś dopowiedzieć ;-) Dziękuję! Przyznaję się, że dzisiaj siadłam i spisałam wstępny plan nowej książki, bohaterowie coraz bardziej ożywają, więc coś czuję, że już niedługo się zacznie na całego...

Add Comment

Enclosing asterisks marks text as bold (*word*), underscore are made via _word_.
Standard emoticons like :-) and ;-) are converted to images.
E-Mail addresses will not be displayed and will only be used for E-Mail notifications.
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

To prevent automated Bots from commentspamming, please enter the string you see in the image below in the appropriate input box. Your comment will only be submitted if the strings match. Please ensure that your browser supports and accepts cookies, or your comment cannot be verified correctly.
CAPTCHA