Co jest prawdą, a co fikcją? Wiem, że takie pytanie zadają sobie przede wszystkim Ci moi czytelnicy powieści, którzy znają mnie osobiście :-) Nietrudno wyłapać wspólne cechy moje i Melanii - studiowanie filozofii, tworzenie muzyki. Czy na tym podobieństwa się kończą? No, niekoniecznie...

Nie można pisać o zakochaniu, kiedy nigdy się go nie doświadczyło. Nie można pisać o podejmowaniu decyzji, kiedy nigdy nie wzięło się życia we własne ręce. A może to bujda, może nie trzeba wcale doświadczać wszystkiego na własnej skórze, żeby potem móc o tym napisać?

Nie wiem, czy istnieje jedna słuszna odpowiedź na to pytanie. Powiem, jak to działa u mnie. Wychodzę z sytuacji, których faktycznie doświadczyłam - w przypadku "Końca świata" to zarówno zagarnięcie do zespołu muzycznego, jak i liczne wędrówki po Bieszczadach. Tak samo z bohaterami - biorę cechy osób, które znam (w tym też swoje, oczywiście) i na tej podstawie tworzę postacie. Co dzieje się później? Wkracza wyobraźnia i przerabia to, co znane i oswojone. Pozwala z konkursu muzycznego, w którym brałam udział w Nysie, stworzyć festiwal muzyczny w Łupkowie; z zakochania (którego w życiu doświadczałam nie raz, a najbardziej kochliwa byłam w okolicach podstawówki ;-)) i faktu, że po świecie chodzi sporo fascynujących i pociągających mężczyzn - historię Melanii, Janka i Michała. Nie przez przypadek Janek prowadzi własną firmę, Michał pracuje naukowo na uczelni, a Melania w uczelnianym sekretariacie - to są zawody, które dobrze znam, bo albo ktoś bliski mi je wykonuje i dużo o nich opowiada, albo sama mam je na koncie. Właśnie - jedno to są moje prywatne doświadczenia, emocje, przemyślenia; drugie - to obserwacja świata i innych ludzi, gromadzenie ich opowieści, analizowanie ich; trzecie - to wiara w wyobraźnię i odwaga odrywania się od rzeczywistości, tworzenia nowych światów i nowych bohaterów.

W takim razie co jest fikcją, a co prawdą w mojej powieści? Czasem samej trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Bo nie wierzę w coś takiego jak "gołe fakty", których doświadczamy - wszystko od razu interpretujemy, próbujemy zrozumieć, filtrujemy przez dotychczasowe doświadczenia, ale też w trakcie życia wchodzimy w bardzo różne role, w czyjeś historie, przeżywamy je jak swoje własne, aż granica tego, co moje i co twoje się całkowicie zaciera - a może tak naprawdę nigdy jej nie było? W tym sensie właśnie piszemy zawsze o sobie - o tym, czego "naprawdę" doświadczyliśmy, i o tym, czego doświadczyliśmy "tylko" w wyobraźni.

Jedno jest pewne - bogate życie wewnętrzne, ciekawość ludzi i świata i zmysł obserwacji bardzo pomagają w snuciu opowieści i w pisaniu. Odkąd mam na koncie jedną powieść, dostrzegam coraz więcej historii wartych opowiedzenia, uważniej obserwuję rzeczywistość dokoła. Znajomi śmieją się, że muszą uważać, kiedy coś przy mnie opowiadają, bo nigdy nie wiadomo, czy nie znajdzie się to później w książce. Ich obawy są słuszne, ale myślę, że wcale nie trzeba się tego bać - bo ich słowa i gesty są podstawą, na której zaczepia się wyobraźnia, a to, co dzieje się później, to już magia. I nie bardzo wiadomo, kto za tę magię odpowiada...

1 Comment

Linear

Add Comment

Enclosing asterisks marks text as bold (*word*), underscore are made via _word_.
Standard emoticons like :-) and ;-) are converted to images.
E-Mail addresses will not be displayed and will only be used for E-Mail notifications.
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

To prevent automated Bots from commentspamming, please enter the string you see in the image below in the appropriate input box. Your comment will only be submitted if the strings match. Please ensure that your browser supports and accepts cookies, or your comment cannot be verified correctly.
CAPTCHA