Melania na początku wcale nie była Melanią. Była Jagną. Nie wiem nawet, dlaczego akurat Jagną. Chciałam, żeby miała jakieś mniej popularne imię i padło właśnie na Jagnę. No i tak fajnie to grało z tym, że główny bohater też ma imię na "J", bo nazywa się Janek. Nie Jan, nie Jasiek, tylko właśnie Janek.

Kiedy przyszłam do Marii Kuli na konsultacje w sprawie mojej powieści (powieść powstała w twórczym flow w ciagu 3 tygodni, wiec musiał mi ktoś kompetentny powiedzieć, czy w ogóle ta moja pisanina się do czegoś nadaje i padło na Perypetie), od razu zapytała "dlaczego Jagna?". Nie było żadnego szczególnego powodu, ot tak ją nazwałam. "Okej, to zmień to imię. W kulturze polskiej za bardzo kojarzy się z Chłopami, a chyba nie chcesz takich skojarzeń". Potulnie się zgodziłam. No dobrze, ale teraz moja bohaterka została bez imienia! Tragedia! Jak można istnieć, nawet na kartach książki, kiedy się nie ma imienia?!

Maria znów przyszła z pomocą: "Nie staraj się na siłę wymyślać dla niej imienia. Ono samo do Ciebie przyjdzie, jak będziesz o niej myśleć, wyobrażać ją sobie w różnych sytuacjach". Dobrze. Inne rady Marii były bardzo pomocne, więc uznałam, że i tym razem jej posłucham.

Siedziałam w domu u rodziców przed kominkiem i pisałam sobie różne drobne scenki z udziałem głównej bohaterki, żeby ją lepiej poznać. Scenki, których nie ma w książce, ale są częścią jej historii. Wyobrażałam sobie, jak pracuje w sekretariacie, jak rozmawia z profesorami, jak parzy herbatę, jak idzie do osiedlowego warzywniaka. Ot, codzienne aktywności. I cały czas pisałam "ona". Wkurzyłam się. Napisałam o niej 10 stron, a ona ciągle była "ona".

Postanowiłam więc zmienić strategię. Wyszukałam w internecie spis imion, które można nadawać dzieciom w Polsce i zaczęłam czytać. Oczami wyobraźni widziałam moją bohaterkę, jak jest do mnie odwrócona tyłem. Kiedy jakieś imię mi się podobało, mówiłam je do niej i czekałam na jej reakcję. Odwróci się czy się nie odwróci?

Odwróciła się dopiero na "Melania". I tak już zostało!

Prawda, że to pisanie to trochę jak magia? A o tym, jak wpadłam na Melanię idąc krakowskimi plantami, napiszę innym razem...

  • stworzone przez: monika
  • opublikowano w: koniec świata
  • data stworzenia: 2016-12-01
  • wyświetlenia: 69
  • komentarze: 0
Tags: opencart

podziel się komentarzem

© 2016 protector THEME. All Rights Reserved..
payment