Opuszczenie Inkubatora Przedsiębiorczości planowałam już od jakiegoś czasu. Nie miałam tam możliwości rozliczania zajęć pisarskich i swojej płyty z muzyką – startowałam jako firma szyciowa i to mnie ograniczało. Po przeanalizowaniu wszystkich opcji wyszło mi, że jedynym legalnym rozwiązaniem na jednoczesne pobieranie zasiłku macierzyńskiego i sprzedawanie w tym czasie swoich usług i produktów jest założenie działalności gospodarczej. Wydawało mi się to oczywiste, ALE...


Kobieta w ciąży a założenie dg - tak czy nie?


Wrzuciłam temat na grupy biznesowe na FB z prośbą o poradę – gdzie najlepiej szukać informacji o zakładaniu dg i skonsultować swoje poczynania księgowe. Na jednej z grup od razu posypały się głosy, że: 1. zasiłek macierzyński będzie minimalny (1000zł) oraz 2. ZUS może mi go nie chcieć wypłacić ze względu na to, że zakładam firmę w ciąży i to niedługo przed porodem. O tym, że mogę dostawać 1000zł miesięcznie dobrze wiedziałam, a z mojej perspektywy lepiej tyle, niż nic, więc to nie było dla mnie zaskoczeniem. Za to zdenerwowałam się faktem, że według osób wypowiadajacych się, ZUS uzna mnie za oszustkę, że zakładam dg po to, żeby „wyłudzić zasiłek”, a moja firma jest fikcyjna. Zaczęłam więc szukać informacji, czy opinie „znam kogoś, kto 3 lata ciągał się po sądach” albo „ktoś znajomy został skontrolowany w podobnej sytuacji” faktycznie mają swoją podstawę, czy to tylko niepotrzebne straszenie...


Po pierwsze, znalazłam coś takiego:


Konsekwencją konstytucyjnej normy jest art. 6 u.s.d.g. według którego podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa. (skarbowcy.pl)


Oznacza to, że kobieta planująca powiększenie rodziny, a nawet będąca już w trakcie ciąży może w dowolnym momencie założyć własną firmę. (infakt.pl)


Co na początek mnie uspokoiło. Z tym tematem poszłam jednak dalej i skonsultowałam sprawę w biurze rachunkowym. Okazuje się, że absolutnie nie ma się czego obawiać. Zasiłek macierzyński (po zmianie przepisów w styczniu 2016r.) przysługuje wszystkim kobietom, niezależnie od formy zatrudnienia (lub jego braku). Mogę na spokojnie działać sobie biznesowo na tyle, na ile pozwoli mi moja późna ciąża i macierzyństwo i pobierać zasiłek. Uff!


Dlaczego dg?


Alternatywą byłoby zarejestrowanie się jako bezrobotna i w ten sposób ubieganie się o zasiłek, ale ta opcja mnie absolutnie nie pociąga. W grudniu planuję wyprzedaż moich manufakturowych, uszytych rzeczy, nastawiam się też na ciągłą sprzedaż książki – przy statusie bezrobotnej byłoby to niemożliwe. Zdaję sobie sprawę, że jak Marysia pojawi się na świecie to co najmniej przez okres połogu (6 tyg.) będzie wypełniała cały mój czas i nie będę miała głowy do biznesu, ale chcę mieć możliwość wrócenia do aktywności w każdej chwili. Wstępnie planuję warsztaty pisania dla młodzieży w wakacje, a wcześniej powrót do aktywnej sprzedaży książki i płyty. Głupio byłoby stracić te możliwości bojąc się, że ktoś zarzuci mi fikcyjność działania... Jasne – trudno jest przewidzieć, na ile Marysia będzie absorbująca. Ale bez przesady! Planuję nadal kontynuować moje aktywności, tylko z przerwą. Jak zwierzyłam się z tych obaw osobom, które mnie znają, stwierdziły, że komu jak komu ale mi trudno zarzucić, że nie pracuję :D. Ciekawi mnie, czy faktycznie będę w stanie zajmować się biznesem już po porodzie. Ale myślę sobie, że zapakować i wysłać książkę zawsze dam radę!


Skąd to zastraszanie?


Ciągle zadaję sobie pytanie, skąd się bierze takie zastraszanie w stylu „nie rób tego, bo jeszcze ściągniesz na siebie kontrolę”. Obawiam się, że z takim podejściem trudno byłoby cokolwiek zacząć robić... Jak widać jest cienka granica między ostrożnością a paranoją. Jeśli nie chcę nikogo oszukiwać, tylko legalnie działać, to w czym tkwi problem? Trudno mi to pojąć. Faktycznie bywa i tak, że to, co dla nas jest logiczne (w moim przypadku ciągłośc działań biznesowych, ale ze zmianą formy ich prowadzenia, budowanie marki, obecność na rynku 3 lata), w oczach urzędu nie musi takie być. Ale myślę sobie, że nie jest to wystarczający powód do tego, żeby miało to powstrzymać mnie przed działaniem.


Co dalej?


W październiku kończę współpracę z AIP. Przez 3 lata chwaliłam sobie takie rozwiązanie, teraz mam mały zgrzyt w przypadku wsparcia zakładania działalności (gwarantują osobie opuszczającej Inkubator spotkanie z mentorem; byłam, ale ono polegało raczej na przedstawieniu oferty marketingowej frmy księgowej niż na mentoringu, co jest słabą zagrywką...), ale poza tym nadal mogę ich polecać. W listopadzie więc sprzedaż moich rzeczy będzie nieaktywna (z wyjatkiem książki), planuję wtedy ogarnąć kwestie „jak złożyć wniosek o DG i wszystkie inne papiery”, żeby początkiem grudnia zarejestrować działalność. I zrobić szyciową wyprzedaż :) W sam raz przed Świętami! A w styczniu przyjdzie na świat Marysia, więc wtedy ona będzie priorytetem.


PS Szukałam opcji dotacji, ale doszuałam się jedynie informacji o wsparciu finansowym osób powyżej 30 roku życia, ot taka mała dyskryminacja ;)


PPS Teraz oprócz przygotowywania się do przyjęcia na świat Marysi, zdobywam wiedzę na temat dg i prowadzenia księgowości (chcę to robić sama po konsultacji z biurem księgowym - w mojej sytuacji to jak na razie najlepsze rozwiązanie). Żeby nie było zbyt nudno... ;)


Może masz dla mnie jakieś rady a propos zakładania DG? Chętnie posłucham, podziel się w komentarzu!


Tags:

podziel się komentarzem

© 2016 protector THEME. All Rights Reserved..
payment