Kiedy stałam się mamą, bardzo często zaczęłam odwoływać się do intuicji. Wielokrotnie czułam, że Marysia właśnie teraz potrzebuje wyjść z domu, podczas gdy inni mówili, że na przykład jest głodna; uznawałam takie „przebłyski” za osławioną matczyną intuicję. Używałam jej też wtedy, kiedy trzeba było podjąć jakąś decyzję dotyczącą wychowania Marii, a ilość argumentów „za” i „przeciw” była dokładnie taka sama – rozum więc nie wystarczał do tego, aby coś wybrać. Wtedy wkraczała ona – intuicja, która „podpowiadała” mi, co najlepiej w danej sytuacji zrobić.


Im dłużej o tym myślałam, uznałam, że tak właściwie nie wiem, czym jest intuicja. Magiczną siłą, która przychodzi jak grom z jasnego nieba? Tajemną mocą, która objawia się wtedy, kiedy dzieje się coś ważnego? A może czymś tak zwyczajnym, jak oddychanie? Odkurzyłam więc swoją filozoficzna biblioteczkę i postanowiłam wybrać na jej temat to, co w tym momencie życia może być dla mnie użyteczne.


Czym jest intuicja?

Jak to z każdym pojęciem filozoficznym bywa, intuicja nie ma jednej definicji. Jej rozumienie zmieniało się na przestrzeni wieków i wraz ze zmianą światopoglądów. W tym krótkim tekście chciałam odnieść się do intuicji rozumianej jako specyficzny sposób poznania oraz jako pewnego rodzaju wiedzy.


Intuicja jako sposób poznania

W dziejach filozofii przeważa rozumienie intuicji jako pewnej formy poznania intelektualnego. Mówi się o „prostym ujęciu danego przedmiotu”. Odróżnia się ją wtedy od poznania opartego na rozumowaniu, argumentacji, wywodzeniu wniosków logicznych. Najprościej można zobrazować to w ten sposób: patrzysz na coś i od razu wiesz, co to jest, nie musisz się nad tym zastanawiać, wszystko jest dla Ciebie doskonale jasne.


W starożytności uważano intuicję za najdoskonalszy sposób poznania. Mówiło się wręcz o „mistycznej intuicji”. Dla Platona poznanie intuicyjne było zwieńczeniem całego procesu poznawczego, które dostępne było jedynie dla filozofów; wymagało bowiem przejścia po całej drabinie różnych form poznania, zaczynając od wyobrażeń i wiary (a na tym poziomie według Platona pozostawała większość ludzi). Co poznawał ten, któremu udało się pokonać całą tę ścieżkę? Mógł kontemplować... Dobro, czyli pierwszą zasadę rzeczywistości (czyli, to, co nieuwarunkowane, a co warunkuje wszystko inne).


Św. Augustyn uważał, że intuicyjnie możemy poznawać wieczne prawdy. Za sprawą intuicji mamy więc dostęp do tego, co nie przemija. Umysł, posługując się poznaniem intuicyjnym, widzi prawdę tak, jak oczy widzą przedmioty. Często właśnie uważa się, że intuicja służy do uchwytywania pierwszych zasad (np. zasady niesprzeczności, tożsamości, a więc podstawowych zasad logiki – tego, co można przyjąć, a nie da się już tego uzasadnić); mówi się też o tym, że dzięki niej człowiek ma dostęp do istoty poznawanego przedmiotu.


Jak widać, dla filozofów intuicja wiązała się z doskonalszym rodzajem poznania niż poznanie zmysłowe i wymagała specjalnego treningu (intelektualnego!), żeby móc się nią posługiwać.


W czasach już bardziej współczesnych pojawiły się poglądy wiążące intuicję z tym, co pozarozumowe, a więc z instynktem, wyobraźnią, uczuciami. Bergson przeciwstawił intuicję poznaniu intelektualnemu. Pisał o tym, że inteligencja zmierza do panowania nad materią, ujmuje rzeczywistość tylko pod pewnymi aspektami, a więc prowadzi do powstania fałszywego obrazu świata. Intuicję natomiast charakteryzuje całościowe ujmowanie rzeczywistości, bezpośredniość poznania i – dzięki temu – dotarcie do prawdziwego obrazu świata (albo do świata jako takiego). Takim rozumieniem intuicji posługiwał się też Jung. A jeśli już o psychoanalizie mowa, to wraz z tym, jak do filozofii i psychologii wkroczył podział na to, co świadome i nieświadome (czy podświadome), intuicja „przeskoczyła” ze sfery świadomości (a była w niej aż do XIX wieku!) do nieświadomości. Współcześnie – według psychologów – mieści się gdzieś pomiędzy tymi dwiema sferami. Mówi się o tym, że człowiek mimowolnie (nieświadomie) uczy się pewnych wzorców zachowań z otoczenia, które następnie są utrwalane i tworzą bazę wiedzy ukrytej, w której swoją podstawę ma właśnie intuicja.


Wiedza intuicyjna

Rozumienie intuicji jako wiedzy, która ma postać sądów i zdań, jest obecne już od starożytności. Dotyczyła ona zwykle pierwszych zasad, twierdzeń matematycznych, zasad etycznych. Wiedza intuicyjna w takim rozumieniu dotyczy tego, czego już nie można uzasadnić, a co służy do uzasadnienia innych przekonań. Mówi się też o tym, że jest to wiedza, którą się zdobywa bezpośrednio, a nie przez wnioskowanie. Na przykład „mam dwie nogi” to wiedza intuicyjna, ale twierdzenie, że Polska odzyskała niepodległość w 1918r., już nie.


Niektórzy odnoszą wiedzę intuicyjną do naszych umiejętności, czyli do wiedzy o tym, jak coś zrobić. Proces nabywania takiej wiedzy często dzieje się w sposób nieświadomy, na przykład wiemy, jak się chodzi, ale jeśli przyszłoby nam opowiedzieć komuś, jak to się robi, moglibyśmy mieć z tym nie lada problem. Wiedza intuicyjna w tym rozumieniu odnosi się więc do wszystkich naszych umiejętności, które nabyliśmy w naszym życiu i są już w nas doskonale utrwalone, nie musimy więc uruchamiać skomplikowanych procedur myślowych, żeby z tej wiedzy skorzystać. Jeśli umiesz jeździć na rowerze, za każdym razem kiedy wsiadasz na rower to po prostu jedziesz, nie zastanawiasz się, który pedał kiedy nacisnąć ani jak trzymać kierownicę.


To w końcu czym jest ta intuicja?

W naszym codziennym życiu i w języku potocznym, kiedy mówimy o intuicji, mamy zwykle na myśli „wgląd w istotę rzeczy”, ale rozumiemy go inaczej, niż przez wieki czynili to filozofowie. Zwykle łączymy intuicję z działaniem pozarozumowym, wręcz przeciwstawiamy ją rozumowi. Jest dla nas pewnym sposobem poznania, a to, co nam podpowiada, zwykle trudno jest uzasadnić („Skąd ty to wiesz?” „Po prostu wiem”). Utożsamiamy ją czasem z instynktem, choć nie jest to do końca trafne. Instynkt odnosi się do różnych mechanizmów (biopsychicznych), które umożliwiają nam przetrwanie (mówimy np. o „instynkcie samozachowawczym”, który każe nam uciekać w obliczu niebezpieczeństwa), intuicja ma szerszy zakres działania. Wydaje się wkraczać tam, gdzie długie rozumowania zawodzą (a jednak w tym potocznym rozumieniu zostało coś z filozofów!). Kłopot w tym, że skoro zwykle rezultatów poznania intuicyjnego nie da się uzasadnić, to nie wiemy, czy możemy jej ufać. Są tacy, którzy mówią, że ona działa lepiej niż rozum, ale też tacy, którzy sądzą, że może nas częściej zwodzić na manowce. Utożsamiamy ją też czasem z naszą podświadomością. Albo z sercem...


Osobiście nadal zamierzam słuchać intuicji, bo już wielokrotnie pomagała mi w życiu. Ale nie robię tego nigdy bezkrytycznie. Uznaję ją za jeden – ale nie jedyny! – ze sposobów poznania siebie i świata. O tym, dlaczego warto według mnie słuchać i rozumu, i serca, opowiadałam w ramach bajki terapeutycznej dla Błękitnych Mam. Jeśli jesteś zapisana na Listy Błękitnej Mamy, to otrzymałaś ode mnie nagranie i PDF. (A jeśli nie, już niedługo będziesz mogła bezpłatnie pobrać materiały z mojej strony). A m.in. nad tym, jak słuchać siebie i swojej intuicji, żeby nie wyjść na tym jak Zabłocki na mydle, będziemy pracować w programie członkowskim „Błękitna Mama”. Możesz się już zapisać!


Przygotowując ten krótki tekst korzystałam m.in. z artykułu M. Walczak „Intuicja jako typ poznania, wiedzy i dyspozycji”.


Jeśli chcesz otrzymywać wsparcie w mądrym słuchaniu siebie (nie tylko swojej intuicji) i w opiece nad maluszkiem, dołącz do Programu Członkowskiego Błękitna Mama( klik!).

Chcesz czytać częściej moje teksty? Zapisz się na Listy Błękitnej Mamy (klik!).


  • stworzone przez: monika
  • opublikowano w: macierzyństwo
  • data stworzenia: 2019-01-23
  • wyświetlenia: 628
  • komentarze: 0
Tags:

podziel się komentarzem

© 2018 Monika Małgorzata Lis
payment