Jeśli obserwujcie mnie już od dłuższego czasu, wiecie, że lubimy wyprawy do lasu. Ale nie zawsze tak było. Kiedy Marysia była mała, nawet nie przyszło mi do głowy, że las to dobre miejsce na spacer. Ale to też dlatego, że mieszkając w Wieliczce, do lasu musiałam pojechać autobusem (nie znałam wtedy stoku pod Baranem, który miałam tak blisko na nogach!), a to było wtedy dla mnie za duże wyzwanie. Kiedy (te krótkie) podróże z Marysią stały się już możliwe, pojechałyśmy do lasu w Krzyszkowicach razem z koleżanką z jej synem.

Las w Niechobrzu


Pierwsza wizyta w lesie: nasza historia
Była zima, ale ta w zeszłym roku była kiepska, tzn. śniegu brak i niezbyt zimno. Weszłyśmy do lasu i... Marysia od razu chciała wracać do domu! Bała się. Wysokie drzewa, gołe konary, osobliwa przestrzeń, dzika natura. Można się poczuć nieswojo. Można się poczuć przytłoczonym obcością natury, kiedy się nie ma z nią kontaktu. Można się poczuć malutkim w obliczu ogromnych kasztanowców, które złowrogo potrząsają konarami na wietrze.

Piszę o tym, bo łatwo jest ulec takiej magii, która mówi, że w naturze jest samo dobro, a dziecko puszczone w końcu w przyrodę będzie szczęśliwe. To prawda, będzie, i to prawda, bycie w naturze ma ogromne korzyści dla rozwoju dziecka (i w ogóle człowieka). Ale najpierw trzeba się oswoić z nowym środowiskiem, nauczyć się w nim być. I to nasza rola, żeby pomóc w tym dziecku. Jak to zrobić?

Las pod Wieliczką


U nas pomogło... budowanie szałasu. Znalazłam trochę suchych gałęzi i zaczęłam budowę. Zapewne był to mój pierwszy szałas w życiu, więc i nieporadny, ale spełnił swoje zadanie. Dzieci mogły się w nim schować, zabrać ze sobą swoje ulubione maskotki, i zrobić piknik. To był strzał w dziesiątkę! I szałas, i piknik.

Później koleżanka pokazała mi, że na takie wycieczki warto zabierać hamak. Lekki, zwijany, który zajmuje mało miejsca w plecaku. Teraz to u nas must-have jeśli chodzi o wyprawy do lasu (i nie tylko).

Dzieci lubią wspinaczkę, więc szukanie powalonych drzew, na których mogą ćwiczyć równowagę, albo - jeśli to już większe dzieci - to po prostu takich drzew, na które można się wspinać, to bardzo dobry pomysł na oswajanie się z lasem.

Kiedy już się złapie bakcyla, pomysły same przychodzą. Rozpoznawanie drzew, szukanie śladów wiosny, jagód w lecie, darów jesieni, śladów zwierząt... Obserwowanie robaczków przez lupę, ptaków przez lornetkę. Zjazdy na pupie z błotnej górki, taplanie się w strumyku, wycieczki w górę strumienia w woderach... Zaczyna się od tego, że rodzic coś proponuje dziecku, a później to dziecko pokazuje rodzicowi nature ze swojej perspektywy i samo proponuję zabawy i aktywności. I wtedy zaczyna się dziać prawdziwa magia!

Las na Lisiej Górze w Rzeszowie


Dlaczego warto chodzić do lasu?

Las wspaniałe koi, regeneruje, ładuje baterie. I daje solidną dawkę witaminy N, która skutecznie leczy tzw. zespół deficytu natury, na który w obecnych czasach niestety jesteśmy narażeni. Przebywanie w naturze jest konieczne dla prawidłowego rozwoju mózgu. Świetnie działa na dzieci z zaburzeniami uwagi, na osoby cierpiące na stany depresyjne. Polecam lekturę książki Ostatnie dziecko lasu, która podsuwa już konkretne badania na ten temat. Wystarczy też po prostu pójść do lasu, pobyć w naturze, żeby samemu poczuć, jak zmienia się nasze samopoczucie.

Las w Niechobrzu. Spodnie włożone w skarpetki - ochrona przed kleszczami

Jak się przygotować do pierwszej wyprawy do lasu?

1. Wybierz las, do którego masz blisko
Ja uwielbiam wszelkie mapy papierowe, i to do nich najpierw zaglądam, szukając miejsc na wycieczkę. Mapy elektroniczne też się sprawdzają, ja lubię zwłaszcza mapy OSM, które działają offline i są bardziej szczegółowe jeśli chodzi o takie spacery niż googlowe.

Warto też pytać sąsiadów albo ludzi z lokalnych grup tematycznych na Facebooku (typu Matki dzikich dzieci czy Mamy z Rzeszowa i okolic). Można w ten sposób odkryć fajne miejsca, do których samemu ciężko trafić.

Nasza ulubiona miejscówka w Rzeszowie to rezerwat na Lisiej Górze, a pod Rzeszowem las w Lutoryżu (przy wejściu do lasu jest wiata z miejscem na ognisko, z którego często korzystamy; przez las biegnie szeroka, bita droga, więc jest super na spacery z wózkiem) oraz las w Niechobrzu (teren trudniejszy, bo są pagórki, ale za to w wąwozie płynie wspaniały strumyk, w którym można się bawić).

Pamiętaj! Nie warto jechać pół Polski, żeby pobyć w lesie pół godziny. Lepiej szukać lokalnych miejscówek, do których łatwo dotrzeć.

2. Przygotuj się na... niechęć dziecka
Tak jak pisałam, dzika przyroda bywa przerażająca. Mały człowiek ma prawo czuć się nieswojo, a że zazwyczaj nie potrafi jeszcze rozpoznać, nazwać i zrozumieć to, co się z nim dzieje, może komunikować te emocje przez gwałtowną chęć ucieczki. Można jednak pomóc dziecku oswoić las, proponując mu różne aktywności!

3. Pomysły na oswajanie lasu
szukanie śladów wiosny (czy innej pory roku)
budowanie szałasu
"polowanie" na ptaki z lornetką
obserwowanie liści, mrówek i robaczków przez lupę
zabawy w strumyku
szukanie skarbów (żołędzi, muszelek, liści?)
wspinanie się po drzewach
chodzenie po zwalonych drzewach
zabawa w chowanego
piknik
zjeżdżanie na pupie z górki
rozpoznawanie drzew, roślin i ptaków
bujanie się w hamaku

4. Ubierz się odpowiednio
Odpowiednio, czyli jak? Przede wszystkim wygodnie i funkcjonalnie. Ja jestem #teamdresy i zazwyczaj wybieram albo spodnie z dzianiny dresowej albo legginsy. Dobrą opcją są też spodnie trekkingowe, softshellowe. Dla dzieci polecam, zwłaszcza w sezonie jesienno-wiosennym, gumowe spodnie na szelkach (świetnie się sprawdzają te z Lidla). Wiem, że dobrą opcją są też kombinezony, ale ja się do nich nigdy nie przekonałam ze względu na kłopot z rozbieraniem się, kiedy zachce się siku.


Zazwyczaj zaczynamy wycieczkę w butach trekkingowych, a ja niosę dodatkowo kalosze dla siebie i wodery dla córy (jeśli mamy w planach chodzenie po strumyku). Jeśli błoto wita nas na wstępie, od razu zakładamy kalosze.

Dobrym pomysłem jest zabranie kompletu ubrań dla dziecka na zmianę na wypadek bliskiego kontaktu ze strumykiem czy błotną kałużą.

Zima i przedwiośnie paradoksalnie są łatwiejsze, jeśli chodzi o ubrania, bo nie trzeba się martwić o...kleszcze. Przynajmniej jeśli zima była porządna. Kiedy robi się cieplej, trzeba się zacząć zabezpieczać: nosić skarpetki na spodnie, nakrycie głowy, ciuchy w kolorach, na których łatwo zauważyć, że coś po nas chodzi. My dodatkowo używamy spreyu od Hebdy i ticklessów. Przy czym podstawą jest zawsze dokładne oglądanie ciała po wyprawie do lasu, a nawet i w trakcie wycieczki, przebranie się po powrocie do domu, kąpiel, strzepnięcie ubrań i wrzucenie ich do pralki.

5. Zaplanuj piknik
Bez jedzenia ani rusz! Po hasaniu w przyrodzie na pewno pojawi się wilczy głód. No, albo tuz po wyjściu z domu ;-).
TUTAJ pobierzesz mini-poradnik z pomysłami na przekąski.
Zabierz ze sobą matę piknikową lub karimatę ? zwłaszcza, jeśli nie jest aż tak sucho, żeby rozsiadać się na zwalonych pniach drzew.

6. Zaproś przyjaciół...
? znajomych, rodzinę, kogo tam masz pod ręką. Zawsze łatwiej jest oswajać się z przyrodą w dobrym towarzystwie. No chyba, że Twoja rodzina panikuje, kiedy dziecko tylko zbliży się do błota, to może niekoniecznie ich zapraszaj na pierwsza wyprawę;)
Dobrym pomysłem jest dołączenie się do kogoś, kto już ma wprawę w takich wycieczkach. Wtedy dziecko w naturalny sposób włączy się w zabawę z dziećmi, które już wiedzą, co można robić w lesie, a Ty będziesz mniej obciążona.

7. Oddychaj!
Spróbuj nie mieć zbyt wielu oczekiwań, zbyt wielu planów. Skup się na oddechu i doświadczaniu natury. I niech dzieje się magia!

Do zobaczenia w lesie!

PS Jeśli znasz fajne leśne miejscówki w okolicach Rzeszowa, koniecznie mi o nich napisz!
PPS TUTAJ pobierzesz mini-poradnik jak się przygotować do wyjścia do lasu.


Podoba Ci się to, co robię? Postaw mi wirtualną kawę! (bez rejestracji, blikiem) Postaw mi kawę na buycoffee.to
Zostańmy w kontakcie! Zapisz się na LISty o rodzicielstwie, żeby nie przegapić kolejnych wpisów o podobnej tematyce, KLIK!

1 Ślad

Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu

  • <3  
    Lasy pod rzeszowem: Niechobrz i Lutoryż
    Tereny wokół Rzeszowa obfitują w piękne lasy. Nam najbliżej jest do tych położonych na południe od Rzeszowa, a więc najczęściej odwiedzamy las w Lutoryżu i Niechobrzu. Można do nich dotrzeć komunikacją (pod)miejską, a przy głównych wejściach są też miejsc ...

4 Komentarze

Płasko

  • Szer  
    Hej! Świetny poradnik, choć ja się strasznie boję wchodzić wgłąb lasu. Ogrom pajęczyn, pająków mnie przeraża... :-) no i te kleszcze :-( z nimi to i w parkach problem.
    Myślisz, że od jakiego wieku dziecka da się swobodnie chodzić na takie wycieczki?
    Często "łapiecie" kleszcze?
    #1
    • monika  
      Co do kleszczy to najwięcej moja córa złapała w... ogrodzie u moich rodziców. Częściej łapie w parku niż w lesie. Ja wychodzę z założenia, że trzeba po prostu po przyjściu się dobrze pooglądać i już, kleszcze długo wędrują zanim się wbiją, na szczęście. Plus najwięcej ich jest na styku dwóch stref typu kraniec lasu. Dla mnie korzyści płynące z bycia w przyrodzie są większe niż strach przed kleszczami, chociaż akurat kleszcze też mnie stresują.
      Póki dziecko nie chodzi to można łazić po lesie z dzieckiem w chuście, a taka eksploracja jak opisuję to jak już dziecko chodzi. Chociaż pewnie taki raczkujący maluch na mchu to też świetna zabawa!
  • Kinga  
    Czy dziecko ci nie ucieka? Poszłam dzisiaj do lasu z 2,5 latkiem i ciągle gdzieś biegał, uciekał mi z zasięgu wzroku, boję się, że wpadnie w jakieś bagno czy wykrot, albo po prostu dobiegnie do końca lasu i wybiegnie na ulicę. Ja w ciąży nie mogę za nim nadążyć :-(
    #2
    • Monika  
      Moja akurat raczej się boi odejść ode mnie dalej, wiec chociaż z tym nie mam problemu. To tylko w lesie się mu włącza taki tryb czy zawsze na spacerach ucieka?

Autor nie zezwolił na komentowanie tego wpisu