Ścieżka przyrodnicza "Rymanów-Zdrój", drogowskaz. Mimo dość licznych oznakowań trzeba być czujnym, bo las przecina mnóstwo różnych dróg i łatwo się zgubić


Zawsze myślę, że jak coś jest "ścieżką", a nie "szlakiem", to będzie mniej wymagające. Nacięliśmy się na to już nie raz w Bieszczadach, a ja nadal nie zmieniłam myślenia ;-). Tak więc ścieżka przyrodnicza, którą opisuję, okazała się raczej wymagającą trasą, bynajmniej nie dla kuracjuszy z rymanowskich sanatoriów, którą dało się pokonać wózkiem biegowym, ale to tylko dzięki zaparciu mojego męża. Zaczyna się niewinnie, ale później robi się stromo. I kamieniście.

Początek drogi przez las

Zostawiamy samochód na parkingu (TUTAJ) i idziemy asfaltem do źródełka Naftusia i dalej schodami i chodnikiem wyłożonym kostką wzdłuż pensjonatu. Dalej zaczyna się leśna droga, która najpierw łagodnie wspina się pod górę, a później robi się coraz bardziej dzika i nieprzewidywalna. Spotykamy dwie wiewiórki, także atrakcje dla dziecka zapewnione ;-).

"Mamo! Zobacz, jaki wspaniały mech!"

Droga przez las. Marysia kontroluje, czy trzymamy się szlaku ;-)

Podchodzimy na szczyt Zamczysk, dla wózka (a raczej dla mojego męża, który pcha wózek) to spore wyzwanie. Podejście jest strome i kamieniste, podobnie jak zejście.
Strome podejście na Zamczyska

Podejście na zamczyska. Fantastyczne drzewa

Na szczycie ławeczka i widok na Rymanów-Zdrój, ale że okrutnie wieje to decydujemy się nie zatrzymywać, tylko zejść nieco niżej i tam napić się herbaty i zjeść kanapki.

Ławeczka na szczycie Zamczysk

Zamczyska. Szczyt

Za wzgórzem nagle wiatr cichnie, w słońcu robi się przyjemnie ciepło.

Zejście z Zamczysk

Dalej droga robi się mniej wymagająca, między drzewami podziwiamy widoki i las, który nas otacza.

Widok spod szczytu

Widok spod szczytu

Przerwa na herbatę! Termos z rzeszowskiego Decathlonu


Natrafiamy na ścinkę drzew (ech), więc zaczynają się koleiny i błoto, które niemiłosiernie klei się do butów. Przez to wszystko trudniej jest dostrzec oznakowanie ścieżki, i w końcu gubimy ją i schodzimy szeroką, leśną drogą w stronę parkingu.


Zejście drogą w dolinę. Tutaj zgubiliśmy znaki. Wygląda na to, że na miejscu rozejścia trzeba było iść lekko pod górę, a nie w dół

Przy strumieniu spotykamy znów znaki i... mnóstwo ludzi. Tam jest już stosunkowo płasko, a droga szeroka i równa, tak więc ten odcinek trasy jest chętnie wybierany przez turystów i kuracjuszy.
Wodospad przy ścieżce


Robimy przystanek przy rzece na zupę i schodzimy w stronę parkingu.

Zupa na szlaku!

Mijamy świetne miejsce na dłuższy odpoczynek w dolinie.



Całość zajęła nam 3 godz.15 min.
Ścieżka jest urozmaicona i malownicza. Nadaje się na przejście z nosidłem lub wózkiem biegowym (ale to wariant dla bardziej doświadczonych jeśli chodzi o takie wózkowe eskapady).

Ścieżka oznaczona na mapie na czerwono, a trasa, którą przeszliśmy, przerywaną niebieską linią



Podoba Ci się to, co robię? Postaw mi wirtualną kawę! (bez rejestracji, blikiem) Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostańmy w kontakcie! Zapisz się na LISty o rodzicielstwie, żeby nie przegapić kolejnych wpisów o podobnej tematyce, KLIK!

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA