Rodzice zabierali mnie w góry odkąd sięgam pamięcią, a nawet i wcześniej. Jeśli wierzyć zdjęciom i opowieściom, to mama nosiła mnie w nosidle ze stalowym stelażem - na czasy post-komunistyczne to był rarytas! Wspominam z nostalgią, już późniejsze, biwakowanie pod namiotami, bazy studenckie w Beskidzie Niskim, na które zabierał mnie tata, wędrówki po Bieszczadach, kiedy nie raz płakałam, bo "po co tam wchodzić, skoro zaraz będziemy schodzić" (trafne stwierdzenie, prawda?), śpiewy przy ognisku, kąpiele w strumykach... Dzieciństwo spędzone w górach.



Jako nastolatka wędrowałam z paczką znajomych i gitarą przytroczoną do plecaka mojego obecnego chłopaka. Z tatem zdobywałam Alpy i Ararat, a z przyjaciółmi łaziłam po Bieszczadach i Beskidach. Zawsze z wyprawy wracałam odmieniona; nie miało znaczenia, czy to Alpy czy Beskidy, góry zawsze miały na mnie wielki wpływ. Pamiętam kiedy po raz pierwszy weszłam na lodowiec w Alpach. Umęczona jak nie wiem co, bo na wysokości powyżej 3500m n.p.m.inaczej się oddycha i daleko jest od poczucia komfortu (ach te szprotki z puszki na obiad, a na śniadanie prince polo z herbatą...). Ale pamiętam, że wtedy zrozumiałam, dlaczego mój tata wciąż tam wraca, w te góry. Chociaż to bez sensu, skoro ledwo się wejdzie (o ile w ogóle!), to zaraz trzeba schodzić. Trudno to opisać. Bezkres bieli i ty, taki mały, nic nieznaczący człowiek, ze swoimi planami, wyobrażeniami, przekonaniami, które w obliczu tej wielkiej siły nie znaczą nic. Bo w każdym momencie możesz po prostu przestać być. Oderwie się serak, otworzy szczelina, zejdzie lawina... I już.

Myślę też o tym poczuciu jedności z naturą, z elan vital, z boskością, które pojawia się zazwyczaj po solidnym zmęczeniu na szlaku. Zachwyt, który wypełnia serce. Poczucie, że wreszcie żyję. Żyję mocno, dotkliwie, bo przecież nogi bolą i plecy, ale jakoś lepiej się oddycha, lżej. I nagle w głowie wszystko się układa, wiadomo, co zrobić, a czego nie robić. Wpadają do głowy pomysły na wiersze, powieści, na nowe dialogi, sceny. Pomysły na rzucenie doktoratu, napisania książki...

W górach najlepiej mi się myśli. Bezwysiłkowo. Mimochodem. Idę krok za krokiem, zachwycam się pięknem, które mnie otacza, myśli swobodnie przepływają, a ja się im przyglądam.

W górach najlepiej mi się rozmawia z ludźmi. Najszybciej zawiązuje przyjaźnie. Tam nie można udawać, tam trzeba szczerze, od serca. I chociaż zmieniają się ludzie, z którymi wychodzę na szlak, to zawsze te spotkania zostawiają we mnie ślad. Wracają na kolejną wycieczkę tylko ci, którzy tak jak ja, szukają tam siebie i tego, co poza nami. Tego "czegoś więcej", co trudno uchwycić, opisać, ale czego można tam doświadczyć.

W górach najłatwiej mi usłyszeć siebie, zrozumieć siebie. Miasto przytłacza, zagłusza, a tam - bezkres i cisza. Wszystko widać jak na dłoni. Nie zawsze to są łatwe obrazy. Ale prawdziwe. A więc - wyzwalające.

W Bieszczadach odzyskuję siły, to moje góry mocy. Beskidy pokazały mi moje korzenie, pozwoliły na wielki powrót do muzyki. (Całą historię przeczytasz tutaj, klik!). Alpy i Ararat - uczyły mnie moich granic wytrzymałości i pokory. (W sposób najdotkliwszy - bo i 10-cio godzinne wędrówki po Bieszczadach czy Beskidzie Sądeckim, które nierzadko kończyły się w nocy, to też był niezły trening wytrzymałości i fizycznej, i psychicznej!) Pogórze Strzyżowsko-dynowskie pozwala się wyciszyć, koi nerwy, przywraca równowagę. I zawsze, zawsze, góry dają mi przestrzeń do medytacji. I do spotkania drugiego człowieka. I siłę do tego, żeby później wrócić do codzienności, i nie zginąć pod naporem trudu i zgiełku, ale doceniać to, co takie proste i zwykłe.


Góry uczą mnie żyć. Bez moralizatorstwa, którego szczerze nienawidzę. Bez słów. Przez doświadczenie natury, siebie i drugiego człowieka. I to mnie chyba w nich najbardziej fascynuje.

A Ty? Dlaczego ruszasz na szlak?

PS Moja muzyka prosto z gór - kanał na YT (klik!)
A tu moja bieszczadzka powieść "Koniec świata" (klik!).





Podoba Ci się to, co robię? Postaw mi wirtualną kawę! (bez rejestracji, blikiem) Postaw mi kawę na buycoffee.to
Zostańmy w kontakcie, zapisz się na LISty z końca świata, KLIK! Odbierz w prezencie całą moją płytę "Tańce duszy" w mp3.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA