Postanowiłam zacząć z Marysią zwiedzać muzea, więc szukamy, co tam ciekawego oferuje miasto i chodzimy. W zeszłym tygodniu byłyśmy w Muzeum Dobranocek, a dzisiaj przyszedł czas na Muzeum Techniki i Militariów.



Można się zastanawiać, po co brać takiego malucha do muzeum. ja wychodzę z założenia, że moją rolą w procesie wychowania dziecka jest pokazywanie mu tego, że świat jest ciekawy i ma nam wiele do zaoferowania. I tak, jak chodzimy po lasach i przeprawiamy się przez strumyki, korzystamy też z tego, co oferuje miasto. Mam nadzieje, że dzięki temu, kiedy Marysia będzie już sama decydować o tym, jak spędza swój czas, będzie pamiętała, że ma dużo opcji do wyboru. A więc nie chodzi mi teraz o poszerzanie jej wiedzy teoretycznej (chociaż dzisiaj opowiadała swojemu dziadkowi o odśnieżarce do torów;)), ale raczej o wspólne poznawanie naszego miasta i oswajanie się z różnymi miejscami.



Muzeum działa jako fundacja. Żeby móc je zwiedzać, trzeba wcześniej zadzwonić i się umówić. Ja zrobiłam to dzień wcześniej. Zabrałam ze sobą koleżanki z dziećmi (plus jeden tatuś) z grupy Domowych Przedszkolaków. (Grupę znajdziesz na FB pod TYM LINKIEM, klik! A o co w tym wszystkim chodzi przeczytasz TUTAJ :-) ).

Pan Przewodnik wyszedł do nas, jak tylko weszliśmy przez furtkę. Zostawiłam wózek za bramą (pan przezornie zamknął za nami furtkę) i mogliśmy ruszać.

Muzeum jest super pod kątem dzieci. Można wejść na schody samolotowe, do tramwaju, starych samochodów, dotknąć telefonu z poprzedniej epoki... Plus dużo miejsca do biegania, jak zacznie dzieci rozpierać energia. Teraz jest też tam dużo kałuż, warto wziąć to pod uwagę, kiedy się planuje w co ubrać dziecko do muzeum ;-). Część ekspozycji jest w budynkach, część na polu.
Największą radość sprawiło dzieciom wejście do tramwaju, bieganie pod samolotami i łażenie po schodach. Mi się najbardziej podobały stare samochody! Uwielbiam ten design.







Pan Przewodnik był bardzo miły, na pewno tam wrócimy, bo Marysia wytrzymała tylko godzinę - nie zdążyłyśmy wszystkiego pooglądać. Pan mówił, że zwiedzanie trwa zwykle 45-60minut, ale przy grupie z małymi dziećmi ten czas się jednak znacznie wydłużył.

Wejście od ul. Kochanowskiego. Myśmy dojechały autobusem pod dworzec PKP i przeszłyśmy przejściem podziemnym pod dworcem. Stamtąd jest już bardzo blisko do wejścia. No i można się przejechać windą lub ruchomymi schodami ;-).

Bilety: 7zł dorosły, 5zł dziecko (ale maluchy wchodzą za darmo). Strona internetowa muzeum (KLIK!).

Polecamy!


Podoba Ci się to, co robię? Postaw mi wirtualną kawę! (bez rejestracji, blikiem) Postaw mi kawę na buycoffee.to
Zostańmy w kontakcie! Zapisz się na LISty o rodzicielstwie, żeby nie przegapić kolejnych wpisów o podobnej tematyce, KLIK!


Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA